Baśnie, legendy i mity

Baśń

Jakub i Wilhelm Grimm

 

 

              Gdzieś dawno temu żyło sobie bezdzietne małżeństwo. Jedynym ich marzeniem było powicie potomstwa... Z ich domu roztaczał się widok na piękny ogród, który był własnością czarownicy. Żona często napawała się niezwykłym widokiem a ostatnio nie mogła oderwać oczu od roszpunki. Zaczęła chudnąc w oczach, aż mąż w obawie o jej zdrowie zapytał, co jej dolega. Wtedy kobieta wyznała, że chyba umrze, jeśli nie spróbuje jagód z ogrodu czarownicy. Mężczyzna postanowił jej pomóc, więc zakradł się do ogrodu i zerwał dla żony roszpunkę. Kobieta jednak nadal miała na nią ochotę i mąż kolejny raz udał się do ogrodu. Tym razem miał mniej szczęścia, bo stanął oko w oko przed czarownicą. Początkowo wiedźma była bardzo rozgniewana, ale kiedy usłyszała, że żona nieproszonego gościa tak bardzo jej potrzebuje, złagodniała. Pozwoliła zrywać roszpunkę, kiedy tylko zechce, ale postawiła warunek. Jeśli urodzi się im dziecko, oddadzą je na wychowanie do czarownicy.

  Roztrzęsiony człowiek nieopatrznie przyrzekł jej to. Gdy na świat przyszło dziecko, czarownica natychmiast się zjawiła i zabrała dziewczynkę, nazwała ją Roszpunką. Kiedy panienka skończyła dwanaście lat, czarownica zamknęła ją w wieży, która była pozbawiona drzwi i schodów. Czarownica wspinała się do jedynego okienka, jakie posiadała budowla, po niezwykle długich warkoczach dziewczyny.

Po kilku latach w okolice wieży trafił królewicz zauroczony cudownym śpiewem. Nie wiedział jednak, jak dostać się do środka. W końcu często przebywając w pobliżu zauważył staruchę wspinającą się po splotach warkoczy. Postanowił spróbować szczęścia, wypowiedział prośbę o spuszczenie włosów i w ten sposób dostał się do wieży. Początkowo dziewczyna bardzo się przestraszyła, ale czując życzliwość ze strony królewicza, szybko się uspokoiła. Od tego czasu królewicz odwiedzał ją co wieczór. Czarownica początkowo nic nie wiedziała o tych wizytach, ale pewnego razu Roszpunka sama się zdemaskowała. Zapytała nieopatrznie dlaczego babcia jest taka ciężka a królewicz tak w mgnieniu oka znajduje się przy okienku. Rozgniewana starucha obcięła warkocze Roszpunce i przeniosła ją do innej samotni. Królewicza zaś podstępnie dzięki spuszczonym warkoczom zwabiła do wieży i oznajmiła mu, że już więcej Roszpunki nie zobaczy. Książę popadł w taką rozpacz, że wyskoczył z wieży. Na szczęście uszedł z życiem, ale upadł na ciernie i stracił wzrok. Odtąd błąkał się po okolicy, żywiąc się korzonkami i jagodami. Po kilku latach takiego życia trafił na pustelnię Roszpunki, która niedawno powiła bliźniaki chłopca i dziewczynkę. Królewicz rozpoznał jej głos a i ona poznała swego księcia. Rzuciła mu się na szyję i rozpłakała się ze wzruszenia. Gorące łzy upadły na jego oczy i przywróciły mu wzrok. Teraz nic już nie stało na drodze do ich szczęścia. Królewicz zabrał Roszpunkę do swego państwa, gdzie żyli długo i szczęśliwie.